Złe konsekwencje
Sytuacja na rynku kredytowym nadal nie jest jasna, z uwagi chociażby na wprowadzanie w życie rekomendacji T, która w znaczny sposób ogranicza zakres prowadzonej przez banki akcji kredytowej. Ponadto w zanadrzu Komisja Nadzoru Finansowego ma już nowelizację rekomendacji S, która jeszcze bardziej drastycznie ograniczy przyznawanie przez banki jakichkolwiek kredytów. Oczywiście kredytów banki udzielają, warunki nadal są zróżnicowane, są lepsze i gorsze oferty, ale kryteria jakie wyznacza rekomendacja T wyznaczają też kierunki w jakich obrębie banki mogą się poruszać. Dlatego nie zawsze porównanie kredytów wystarczy do wybory najkorzystniejszej dla siebie oferty. Rankingi i zestawienia oczywiście pomagają w wyborze kredytu, ale i tak w konsekwencji o warunkach umowy decyduje bank. Ponadto bank nadal boi się tak zwanych złych kredytów, a więc spłacanych ze znacznym opóźnieniem lub nie spłacanych w ogóle. Zresztą banki same są sobie winne tej sytuacji, bowiem w pewnym okresie bez opamiętania rozdawały kredyty na lewo i prawo. Konsekwencją takiego postępowania było zadłużenie się społeczeństwa na wiele milionów złotych. Można jeszcze tylko do tego dodać, że kredytobiorcy-rekordziści mieli nawet po kilkanaście kredytów. Wtedy mieli pieniądze, a teraz mają problem.
Można temu zaradzić i dlatego banki przygotowały w swojej ofercie kredyty dla zadłużonych. Są to nie mniej nie więcej jak tylko kredyty konsolidacyjne. Konsolidacja polega na skupieniu zadłużenia wszystkich kredytów w jeden i tylko od tego jednego banki naliczają ratę miesięczną oraz odsetki. W wielu przypadkach raty są nawet niższe niż te które spłacali dotychczas. Tak było i w moim przypadku, ale z drugiej strony nie zachwycajmy się tak tą konsolidacją, bowiem za kredyty dla zadłużonych też trzeba zapłacić. A więc bank z pewnością każe sobie od takiego kredytu zapłacić prowizję, marżę, zastosuje inne opłaty, no i może nakazać ubezpieczenie takiego kredytu, co stanowi dodatkowe koszty – powiedział jeden z zadłużonych.
Z bankami różnie jest i wiele niedobrego można jeszcze o nich powiedzieć i napisać. Ostatnie oceny banków też nie wypadły dla nich najlepiej, bowiem blisko 2/3 banków nie spełniania wymogów dyrektywy MiFID /dyrektywa w sprawie instrumentów finansowych/, to znaczy banki niedostatecznie informują swoich klientów o ryzyku związanym z inwestowaniem w sprzedawane przez nie instrumenty finansowe. Czy zatem można się dziwić, że zaufanie klientów do banków tak szybko spada. Skoro na przykład bank podaje oprocentowanie kredytu w wysokości 18 procent, a jego rzeczywisty koszt wynosi 70 procent to coś tu chyba jest nie tak. Skoro bank /pko bp/ podaje w reklamie niepełną informację lub co gorzej wprowadza klientów w błąd i ponosi za to karę, to staje się niewiarygodny. Wreszcie skoro UOKiK wlepia kary bankom za niesolidny marketing związany z kartami kredytowymi to zaczyna przy tych bankach nieładnie pachnieć. Jeżeli więc banki nadal będą kombinować przy swoich ofertach to żadne rankingi, żadne porównanie kredytów nie pomoże.
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Komentarze